U rodziców na strychu. Mama minimalistka i jej mroczny sekret.

Jeśli, tak jak ja, uwielbiasz serial Przyjaciele, na pewno kojarzysz odcinek, w którym Chandler otwiera tajemniczy schowek w mieszkaniu Moniki i odkrywa w nim totalny bajzel. Czy minimaliście zdarza się ukrywać nadmiar gratów? Jeśli tak, to co? I gdzie?

Ja, moją przygodę ze świadomym odgracaniem zaczęłam dość dawno. Słowem, najtrudniejsze mam za sobą, a moje działania na co dzień skupiają się raczej wokół utrzymania i dopieszczania aktualnego stanu. Jednak kilka miesięcy temu, uzmysłowiłam sobie, że moje rzeczy nie znajdują się wyłącznie w moim mieszkaniu, ani nawet schowku… Są jeszcze graty u rodziców.

graty u rodzicow na strychu rzeczy minimalizm sprzatanie na strychu 3

Co z oczu, to z serca…?

Bardzo często, doskonałą okazją do rozprawienia się z rzeczami zalegającymi u rodziców, a czasem znajomych, są remonty i przeprowadzki. W tym przypadku było podobnie. I chociaż zmiany dopiero wiszą w powietrzu i daleko do chwili, w której zaczniemy pakować pudła, nie mogłam znieść tego, że tak długo odwlekałam temat rzeczy zalegających u mamy, ani rzeczy córek składowanych na strychu teściowej. Mówią, „co z oczu, to z serca” – zgoda, byle nie chodziło o to, żeby “bałagan” tylko ukryć.  

Pierwszy temat załatwiłam jesienią 2020. Drugi, dokładnie tydzień temu.  

Stare notatki – przestań się łudzić!

Jestem przekonana, że ktoś już dawno wymyślił kilka sprytnych zasad, według których można usprawnić odgruzowanie takich zalegaczy w domu rodzinnym. Ja sama, w obu przypadkach, poszłam na żywioł. Skupiłam się wyłącznie na tym, żeby wreszcie się za to wziąć i doprowadzić do końca.

Zanurkowałam i wyciągnęłam na środek pokoju wszystkie moje szpargały ze studiów i, o zgrozo, liceum. Usunęłam kilka grubych zeszytów w formacie od B5 do A4, odręczne notatki z filologii romańskiej i rosyjskiej, kserokopie ćwiczeń i tekstów do analizy, poklejone na kilku kartkach drzewka z gramatyki opisowej (kto wie o co chodzi? ).

minimalna zmiana minimalizm mama minimalistka mama dziecko strych porzadki kartony u rodzicow

Usunęłam 95% wszystkich notatek, zeszytów, ksero, etc.

minimalna zmiana minimalizm mama minimalistka mama dziecko strych porzadki kartony u rodzicow

Odpowiadało to ok. 11-12 ryzom papieru do drukarki.

minimalna zmiana minimalizm mama minimalistka mama dziecko strych porzadki kartony u rodzicow

Zajmowało całą szafkę o wymiarach 80 x 40 x 60 cm.

Pomyślałam: „Kobieto, przestań się łudzić!”. Przez lata planowałam uporządkować, może nawet przepisać komputerowo i skatalogować wiedzę zapisaną na tych kartkach. Tym razem, patrząc na notatki rozwalone po podłodze, zadałam sobie brutalne pytanie: „Będziesz tego szukać tutaj czy w Internecie?”. I tak, kolejne karteluszki nie przechodziły próby ognia tego pytania.

Wyrzuciłam kursy i podręczniki, które planowała jeszcze przerobić – podciągnąć zaległości ze studiów. O naiwności! Biegające wokół dziewczynki zadziałały na mnie jak otrzeźwiający kubeł wody na głowę. Przestałam planować nadrabianie przeszłości. No bo kiedy, skoro na teraźniejszość nie starcza mi czasu .

graty u rodzicow na strychu rzeczy minimalizm sprzatanie na strychu 4

Stare ubrania w szafach u rodziców

Dla wielu pozbywanie się ubrań to prawdziwe wyzwanie. Ja sama, kilka lat wstecz, właśnie od tego zaczęłam. Dziś przychodzi mi to dość łatwo. Niemniej, widzę jak wiele kosztuje to moją mamę. A to właśnie w jej obecności, przejrzałam i opróżniłam szafę z moich sukienek z wieczorków, studniówek i wesel.

Całkiem szczerze, ja oddałabym wszystko. Nie pamiętam dokładnie, ile tego było, ale obstawiam 30-40 sztuk różnej maści i rozmiaru. Mama wyjęła mi z rąk ¼ tego towaru, twierdząc, że przerobi to dla siebie. Umówiłyśmy się, że jak nie założy ich w ciągu dwóch lat, ubrania oddajemy. Już ja Ją rozliczę . Dla siebie „cofnęłam” tylko jedną codzienną bawełnianą sukienkę.

minimalna zmiana minimalizm mama minimalistka mama dziecko strych porzadki worki u rodzicow

Spakowałam 2 plastikowe siaty do oddania: dla sąsiadki i kuzynek.

minimalna zmiana minimalizm mama minimalistka mama dziecko strych porzadki worki u rodzicow

Opróżniłam 2/3 szafki o wymiarach 80 x 40 x 40 cm.

Szpargały i niewiadomocosie u rodziców

O ile notatki i ubrania to dwie, łatwe do zidentyfikowania grupy rzeczy, o tyle, u rodziców często znajdują się rzeczy będące na pograniczu szpargałów, przydasi i pamiątek – takie niewiadomocosie. W moim przypadku były to np. gazeta młodzieżowa z publikacją mojej wypowiedzi po wygranym konkursie językowym, obrazek olejny od przyjaciółki z liceum, który był trochę śmieszny i bardzo nieudany . Nawet w chwili obdarowywania, obie śmiałyśmy się, że ta zimowa sosna przypomina raczej coś, co piesek mógłby zrobić na tym śniegu. To tylko niektóre przykłady.

graty u rodzicow na strychu rzeczy minimalizm sprzatanie na strychu 2

Tym razem postanowiłam tym rzeczom oddać „honorową salwę” i raz na zawsze się pożegnać. Coś w stylu Marie Kondo, ale bez nadmiernej ckliwości. Niektórym zrobiłam zdjęcie, które wysłałam potem do kilku osób, które te rzeczy przywodzą mi na myśl.

Jeśli na co dzień żyjesz bez konieczności spoglądania na te przedmioty, i tylko przypadek sprawia, że wpadają Ci w ręce, to znaczy, że JUŻ niczego w Twoim życiu nie zmieniają. Ich czas minął.

minimalna zmiana minimalizm mama minimalistka mama dziecko strych porzadki worki u rodzicow

Usunęłam 1/3 szafki (80 x 40 x 60 cm) szpargałów.

Rodzinne albumy i albumiki

Nie wiem jak Wy, ale ja za dzieciaka miałam manię kupowania małych albumów na zdjęcia z danej wycieczki szkolnej albo wieczorku na zakończenie szkoły. Wyjęłam wszystkie zdjęcia i tymczasowo trzymam je w pudełku. Planuje umieścić je w jednym albumie i zrobić cyfrowe kopie. To dużo pracy. Jednak, co jak co, zdjęcia mają dla mnie wartość, jak nic innego.

minimalna zmiana minimalizm mama minimalistka mama dziecko strych porzadki worki u rodzicow

Porwane, zniszczone i niewygodne, puste albumy zajęły 1 siatę.

A jak będzie trzecie…? Strych teściowej

Po usunięciu reliktów przeszłości z domu mojej mamy, przejrzenie kilku rzeczy na strychu teściowej to nie była pestka, a pesteczka! Miałam tam kilka pudełek wypełnionych głównie rzeczami na wypadek pojawienia się kolejnego dziecka. Większość z tych rzeczy przyjechała do rodzinnego domu mojego męża, ale wtedy już bardzo świadomie odkładałam rzeczy dla dzieci. Mimo to, wyjęłam kilka rzeczy, które bardzo chciałam oddać pewnej małej dziewczynce, a właściwie Jej mamie, której nie stać na zakup.

Pomyślałam, że kolejne dziecko się przydarzy albo i nie – w życiu niczego nie można być pewnym. Tymczasem na przeciwległym krańcu Polski, jest ktoś, kto już teraz może cieszyć się i korzystać z moich nadprogramowych sorterów, drewnianych klocków, akcesoriów do pielęgnacji niemowlęcej główki, a nawet ledwie użytych dziecięcych butelek do karmienia.  

graty u rodzicow na strychu rzeczy minimalizm sprzatanie na strychu 1

Nie wszystek umrę… Pielęgnujmy wspomnienia!

Na koniec będą przemyślenia egzystencjalne . A tak zupełnie serio, kiedy szukałam swoich pudeł na strychu teściowej i kiedy przeglądałam zawartość szafek w domu rodziców, poczułam takie zwykłe, ludzkie przytłoczenie ilością rzeczy, które prędzej czy później trzeba będzie uprzątnąć. Pomyślałam, że moimi śmieciami, to ja zajmę się sama.

Żyć chcę dla wspomnień w sercach bliskich, a nie wątpliwych pamiątek po mnie na dnie pudła na strychu.

Dawno temu znalazłam kartkę z wypracowaniem z piątej klasy napisanym przez moją mamę. Te dwie pożółkłe strony, mają dla mnie tym większą wartość, że to jedyny taki zachowany fragment dzieciństwa mojej mamy. I śmiem twierdzić, że nie straciłby na swej wyjątkowości, nawet gdybyśmy teraz odkryły z siostrą całą piwnicę pełną zeszytów po mamie. Zachowujmy symboliczne drobnostki, ale wyrzucajmy graty, które trzymamy z przyzwyczajenia lub z niechęci do rozprawienia się z nimi raz na zawsze!

Szukając potwierdzenia do mojej teorii, trafiłam przypadkiem na taki wpis. Znana autorka pisze: “Przecież nie wyrzucamy miłości do kogoś lub wspomnienia czegoś, tylko stare przedmioty…. [cyt.]”. No właśnie. Nikomu nie zrobisz krzywdy, gdy wyrzucisz wreszcie graty ze strychu .

Pielęgnujmy wspomnienia zamiast kurzu!

podpis A minimalizm
minimalna zmiana powiadomienia

2 thoughts on “U rodziców na strychu. Mama minimalistka i jej mroczny sekret.”

  1. Ania, nawet nie wiesz jak mi ten post był teraz potrzebny! Co prawda zaczęłam pozbywać się rzeczy już we Francji – we foyer za dużo miejsca nie było, więc w którymś momencie pozbyłam się co najmniej 50% ówczesnego “majątku”. Całą resztę zwiozłam do Polski, a ponieważ mieszkanie, które wynajmowałam w Warszawie nie było za duże, większość rzeczy zaległa u rodziców razem z tymi, które już tam były. W Warszawie patrzyłam na swoje rzeczy i stwierdzałam, że nieźle się już ogarnęłam i odsuwałam od siebie myśl o tym, że kilka razy tyle czeka w domu rodzinnym. Tam przecież nikomu nie przeszkadzają, przecież to taki duży dom 😛
    Dwa tygodnie temu odebrałam klucze od własnych czterech kątów i postanowiłam w końcu zrobić porządek z tymi rzeczami, zabrać to co może jeszcze posłużyć i oddać/wyrzucić/sprzedać to, co niepotrzebne. Notatek ze studiów pozbyłam się już dawno temu po studiach, najważniejsze zeskanowałam i oczywiście od tamtej pory nie zajrzałam… Ubrań pozbywam się w miarę na bieżąco. Sentymentalna też jestem coraz mniej, więc dużo pamiąteczek już dawno wyrzuciłam, a i tak te rzeczy się nie kończą!
    Największą moją walką do stoczenia są książki, no ja nie wiem skąd się ich tyle bierze 🙂 Szkoda oddać, bo “może jeszcze przeczytam”, na czytanie ich nie mam ochoty, więc leżą… Do tego jeszcze przeróżne przewodniki, słowniki, śpiewniki, podręczniki…
    Mam silne postanowienie, że nie spocznę, dopóki tego nie ogarnę 😀 Liczę na to, że potem rodzice wezmą ze mnie przykład 🙂
    Dziękuję za ten wpis, czekam na kolejne i zapraszam do Warszawy, bo widzę, że mamy dużo tematów do przerobienia 🙂

    1. Asiu, to niezwykle miłe wiedzieć, że byłam wsparciem w zrzucaniu tego zgromadzonego dotąd balastu! Co do dawania przykładu rodzicom, też mam tę nadzieję w stosunku do moich 😆 Tymczasem trzymam kciuki za książki! Każdy z nas chyba ma taki obszar, do którego ciężko się zabrać. Wiesz co? Bez pośpiechu. Kiedyś wywleczesz to na środek nowego mieszkania i wreszcie też dasz radę. Do szybkiego zobaczenia w “przystępniejszych” czasach ♡

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *